Tego zawsze będzie ci brak...

~ZAPAMIĘTAJ TEN CZAS~
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 ... Hola.

Go down 
AutorWiadomość
Chile

avatar

Liczba postów : 18
Skąd : Santiago de Chile

PisanieTemat: ... Hola.    20.08.13 14:18

Kraj/wyspa/land:
Chile.

Imię i nazwisko:
José Manuel Rodríguez Verdugo.

Data urodzenia:
18 wrzesień 1810- niepodległość od Hiszpanii.

Wygląd:
Powierzchnia się rozciąga się na 4,3 tys. km długości, a w najszerszym punkcie ma tylko 468 km. Co z tego wynika? Ano to, że Jose jako osoba jest dość wysoki, a przy tym na tyle chudy, że nazwanie go szczupłym byłoby przesadnym eufemizmem. Ponadto jest dość żylasty, a natura poskąpiła mu szczególnie rozwiniętych mięśni ramion. Och, ale nie zapominajmy, że pozory mylą! W swoich chudych rękach ma więcej siły, niż na to wygląda. Nie wygląda staro, wręcz przeciwnie, może na jakieś 18, 19 lat. Mimo to, może się zirytować na określenie go mianem „chłopca” czy „dziecka”. Jest już całkowicie wyrośniętym, dorosłym mężczyzną! Latynos z krwi i kości. Ma lekko oliwkowy odcień skóry i charakterystyczną cerę, jak również rysy twarzy. Jego włosy są ciemnobrązowe, krótkie. Stara się utrzymywać je w porządku, z pewnością pojęcie grzebienia nie jest mu nieznane- tyle, że niektórzy upodobali się w mierzwieniu ich czy bawieniu się pojedynczymi kosmykami, przez co przez większość czasu są jednak potargane. Oczy ma ciemne, a spojrzenie ostre. Na jego twarzy rzadko gości szczególnie wesoła mina, nie wygląda jak człowiek, który chwyta dzień, cieszy się życiem. Utrzymuje wyprostowaną sylwetkę, chodzi pewnym krokiem i trzyma głowę w górze. Zazwyczaj ubiera się praktycznie, poszczególne element ubioru dostosowując do sytuacji. Na plecach ma podłużną, cienką bliznę (pamiątka po trzęsieniu ziemi w 2010 roku), która powoli zaczyna blednąć, chociaż nadal jest bardzo widoczna.

Charakter:
No i tutaj zaczynają się schody. Podczas gdy opisanie jego wyglądu nie jest rzeczą szczególnie trudną, z charakterem nie jest już tak łatwo, nie jest bowiem on tak oczywisty.
W pewnym sensie odizolowany od innych jest nawet z geograficznego punktu widzenia (Andy, Atakama, Ocean Spokojny, same naturalne granice!), ale on się na tym nie zatrzymuje. Zazwyczaj buduje wokół siebie mury i przepuszcza przez nie mało kogo. O jego zaufanie bardzo trudno. Otrzymałeś je? Gratulacje! Teraz tylko nie zapomnij, że Jose jest nieco pamiętliwy i jeśli zawiedziesz go chociaż raz, wykorzystasz go- najprawdopodobniej je utracisz. I to na zawsze. Bo on łatwo nie wybaczy, a nawet jeśli, to nie będzie miał ochoty po raz drugi ci zaufać. W końcu nie jesteś tego warty, zraniłeś jego uczucia! Które ma, nawet jeśli zazwyczaj chowa te pozytywne i ukazuje światu jedynie zirytowanie. Oj, no bo po co niby miałby afiszować się ze swoimi sentymentami i słabościami? To zupełnie niepraktyczne, ktoś mógłby to wykorzystać! Kłamać potrafi, często również wypełnia swoje słowa niedomówieniami. Bycie pewnym, że akurat w tym czy innym momencie mówi prawdę, byłoby oznaką naiwności. Chociaż niektóre jego kłamstwa można przejrzeć na wylot bardzo prosto, ma bowiem tendencje do zaprzeczania oczywistym faktom dotyczącym jego zdrowia i samopoczucia. Jest chory? Boli go coś? Gdzie tam, skądże! Jeśli powie „wszystko w porządku”, oznaczać to może, że rzeczywiście jest dobrze- albo że właśnie umiera, ale nie, nie schowa przecież dumy do kieszeni i się do tego nie przyzna! Co jednak nie zmienia faktu, że danego słowa dotrzymuje. Obietnice mają dla niego wielką wartość. Arogancki i pewny siebie? ... Od czasu do czasu. Fakt faktem, jest człowiekiem pełnym dumy i honoru. Urazić go nietrudno. Ogólnie jest nieco narwany i agresywny. Ha, nieco! Jest niczym lont, którego podpalić może byle iskierka. I bum.
Dopiero po dłuższej rozmowie okazuje się, że wcale nie gryzie. Wręcz przeciwnie, rozmowa z nim jest całkiem normalna. Zdarza mu się pomagać czy dobrze radzić. I potrafi się uśmiechać i śmiać jak prawdziwy człowiek. Z natury jest bowiem człowiekiem miłym. W końcu... To Latynos. Lubi się bawić. I nie jest pracoholikiem, to tylko pogłoski.

Relacje z innymi państwami:
Rodzina:
-Hiszpania. Ojciec lub matka, jak kto woli. Czyli ten, co przyjechał, skolonizował, wykorzystał, wyzyskiwał, a i tak wolał Peru! UMRZYJ, OJCZE. Nie to, że Chile go nie lubi... Yhm, no może trochę. W każdym razie, na pewno cieszy się z tego, że uzyskał od niego niepodległość. Teraz najlepiej trzymać się na bezpieczną odległość!
-Portugalia. Ciocia/Wujek. Nie mają jakiś szczególnych relacji.
-Argentyna. Sąsiad ze wschodu, kretyn, głupek (...) idiota, brat/siostra. Oj, nie mieli kolorowych relacji, nie mieli! Co prawda to właśnie z pomocą Argentyny uzyskał niepodległość, ale chyba dawno o tym zapomnieli, preferując lanie się po mordach i inne nieszczególnie przyjazne praktyki. A drzeć koty potrafią o wszystko! Patagonia, Ziemia Ognista, Kanał Beagle, Kawałek Antarktydy itd., itd. (Nie)szczęśliwie graniczą ze sobą na takim ogromnym kawałku, że mają się o co kłócić! Inna sprawa, która również może doprowadzić do kłótni, to to, że Jose poparł Wielką Brytanię w Wojnie o Falklandy.
-Falklandy. Naprawdę szkoda mu tego chłopaka! Na tyle, że czasem wręcz próbuje przemówić Argentynie do rozsądku w jego sprawie. Ale i tak woli nazwę „Malwiny”. ... Chociaż, można zastanowić się czy wspierał Wielką Brytanie dla niego, czy może dla samego siebie. Patrząc na to z szerszej perspektywy, Chile był w tamtym okresie z Argentyną na granicy wojny o Kanał Beagle, co raczej nie zmotywowało go do wsparcia go w podskokach. A każdy wie- wróg mojego wroga jest moim przyjacielem!
-Peru. Ykhm. Kolejny z rodzeństwa, o którym lepiej nie mówić. Chile jako kolonia formalnie był częścią Wicekrólestwa Peru, więc wychowali się blisko siebie... Ale relacje szczególnie popsuła im Wojna o saletrę, która pozostawiła w nich zadrę niemalże nie do zagojenia. Od tamtej pory bowiem Peru postawił sobie za punkt honoru wypominać Jose przy każdej możliwej okazji jakim to jest złodziejem.
-Boliwia. Nie no, tego gościa chyba nienawidzi najbardziej. I z wzajemnością. Co prawda powód jego niechęci jest identyczny jak w przypadku Peru... To jednak i tak jest gorzej. Boliwię pozbawił bowiem dostępu do morza. Od tamtego czasu spierają się o tereny.
-Inne dawne hiszpańskie kolonie. Rodzeństwo, z którymi ma to lepsze, to gorsze stosunki.
-Brazylia. Kuzynka. Chilijsko-argentyński konflikt o Patagonię uczynił ich bliskich sojuszników. Według ankiet przeprowadzonych przez BBC, 73% Chilijczyków patrzy na Brazylijczyków pozytywnie, a jedynie 8% negatywnie! Toż to przyjaciele są. Parę razy występowali razem jako mediatorzy w różnych zagranicznych konfliktach. (widziałam, że mnie Brazylia w relacjach nie uwzględniła i już się nie będę czepiać, ale oni naprawdę są przyjaciółmi~)

Najlepszy przyjaciel:
...
Wróg:
Argentyna, Boliwia, Peru.

Inni:
-UK. Ogólnie w większości przypadków kraje z Ameryki Południowej tuż pod uzyskaniu niepodległości znalazły się pod wpływami Anglii. W dużej mierze kontrolował on chociażby handel.
Chile wparł go w Wojnie o Falklandy i od tego czasu są czymś w rodzaju przyjaciół (przynajmniej Jose tak to widzi). Chętnie spędziłby z nim wolne popołudnie, najlepiej nad filiżanką herbaty i w atmosferze cywilizowanej rozmowy.
-USA. Po jakimś czasie przejął rolę UK. Wywiera na latynoskich krajach dość duży wpływ i chyba lubi ingerować w ich sprawy.
Ciekawostki:
-Winowinowinowino.
-A tak serio, uważa, że jego wino jest najlepsze na świecie i potrafi zażarcie kłócić się o tą oczywistą oczywistość!
-Kocha piłkę nożną! ... Nie jego wina, że większość jego rodziny jest od niego lepsza w tym sporcie. To wcale nie oznacza, że gra źle! (i tak potrafiłby wykłócać się z Argentyną, że gra od niego lepiej. Chociaż to bzdura)
-Oprócz tego lubi wszystkie psy. Bardzo dużo u niego bezdomnych czworonogów, ale są one zadbane i dokarmiane przez zupełnie przypadkowych obywateli. Można powiedzieć, że mają właściciela- po prostu nie jednego, a bardzo wielu.
-Istnieje pojęcie „ABC Powers”, które określa Argentynę, Brazylię i Chile- jako trzy najpotężniejsze i najbogatsze kraje Ameryki Południowej. W pierwszej połowie 20 wieku pracowali razem w celu rozwinięcia wspólnych interesów.
-Nie pija kawy. Ani yerby mate- suszu z ostokrzewu paragwajskiego, czyli tego, co pije spora część jego rodzeństwa. Najbardziej lubi herbatę. Taką brytyjską, choć raczej bez dodatku mleka.
-Niby mówi po hiszpańsku, ale przez akcent i dobór słów czasem można mieć problem ze zrozumieniem go.
A teraz ode mnie: Gram Chile na wielu różnych forach, dlatego wszelkie podobieństwa czy żywcem wyjęte zdania są jak najbardziej uzasadnione. Jeśli jest taka potrzeba, mogę wymienić fora, na których nim gram, żeby wykluczyć podejrzenie o kopiowanie c: Ponadto tworząc go opierałam się dość mocno na istniejącym już OC, używanym szeroko przez latynoską społeczność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hiszpania
Admin
avatar

Liczba postów : 225
Age : 31
Skąd : Madryt

PisanieTemat: Re: ... Hola.    20.08.13 14:30

Winowinowinowino XDDDDDDD

Akcept kurde~!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
... Hola.
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Tego zawsze będzie ci brak... :: Ważne pierdoły. :: Ważne pierdoły. :: Karty postaci.-
Skocz do: