Tego zawsze będzie ci brak...

~ZAPAMIĘTAJ TEN CZAS~
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Stolica Wysp Brytyjskich, bloody hell.

Go down 
AutorWiadomość
Londyn

avatar

Liczba postów : 14
Skąd : Oh, please, are you searious?

PisanieTemat: Stolica Wysp Brytyjskich, bloody hell.   08.08.13 20:10

Kraj/wyspa/land: Londyn (ang. London), niegdyś: Londinium;

Imię i nazwisko: James William Kirkland;

Data urodzenia: obchodzi urodziny 5 listopada, a narodził się w 43 r. n. e. Wygląda jednak na 21 lat;

Wygląd: James przeciętnie nie wygląda, a raczej stara się. Zacznijmy jednak od początku. Londyn to średniego wzrostu chłopaczek o dosyć jasnej cerze. Trudno się w końcu opalić, kiedy przez większość roku leje, okazjonalnie kropi, a czasem jest zwyczajna mżawka. Ostatecznie pada, jednak rzadko. Ale, wracając do wyglądu. Kirkland ma naturalnie włosy w kolorze ciemnego blondu, prawie że brązu, jednak postanowił, że je przefarbuje. Czemu? Bo tak. W tej chwili więc ma kłaki czarne niczym smoła, z jednym małym wyjątkiem, a mianowicie pasemkami. Tak, James tak bardzo uwielbia brytyjską flagę, że jej barwy ma nawet na własnej grzywce! Może wygląda to trochę dziwnie, ale chłopakowi nie przeszkadza, a w jego rodzinnym mieście nikt nie zwraca uwagi na takie szczegóły. Idąc dalej, Anglik ma soczyście zielone oczy, niczym jego brat - Arthur. Nad oczami zaś, podobnie jak każde dziecko Brytanii, James ma Brwi. Nie byle jakie jednak, a te grube, krzaczaste, jakże charakterystyczne dla Kirklandów. Mimo wszystko, nie odejmują mu one uroku i chłopak pozostaje osobnikiem przystojnym, aczkolwiek ekscentrycznym.
Co zaś do ubioru, pod tym względem Londyn wręcz krzyczy, gdzie narodził się punk i skąd pochodzi słynny zespół Sex Pistols. Czerń, czerwień, skóra, łańcuchy, ćwieki i tego typu rzeczy - chłopak często jest wszystkim tym obwieszony z każdej strony! Nie może też zabraknąć glanów, czyż nie? Choć bywa, że James potrafi wyglądać jak porządny, stonowany Brytyjczyk. Trzeba przecież czasem zachować pozory, wbić się w garniturek i uprzejmie zacząć rozmowę z przybyszem, popijając angielską herbatę, prawda? Nikt mu wtedy nie może niczego zarzucić, bo ogłady i opanowania własnego charakteru uczył się od mistrza, od Arthura. Aczkolwiek motyw flagi brytyjskiej ma na sobie zawsze, nieważne w jakiej formie.
Jest jeszcze jedna rzecz, o której warto wspomnieć. Ba, o której wspomnieć się powinno! Słyszałeś na pewno o wielkim pożarze Londynu w 1666, prawda? Jest to wydarzenie, które nie mogło przejść bez echa. Ta pożoga strawiła aż dwie trzecie miasta, jako pamiątkę pozostawiając sporą bliznę na ciele Jamesa, ciągnącą się od pleców, przez ramię i bark, aż na klatkę piersiową. Praktycznie pokrywa prawie całą górną część ciała Anglika;

Charakter: od czego by tu zacząć? Cóż, może od tego, że jakby nie patrzeć, to Kirkland. Co za tym idzie, jest on osobnikiem dosyć wrednym i bardzo aroganckim. Także cynicznym. W jego mniemaniu sarkazm jest najlepszą formą odpowiedzi, szczególnie z dodatkiem fałszywego uśmiechu, od którego ma się ochotę zwrócić swój ostatni posiłek. Otwarcie uważa się za lepszego od innych. Aż zbyt. Co więcej - jest rasistą. Choć nikt tego nie przyzna oficjalnie, każdy o tym wie. James traktuje inne narodowości jako tanią siłę roboczą, naśmiewając się z nich przy byle okazji. Choć niektórych skrycie, jak na przykład Polaków, ceni. Warto tu też wspomnieć o tym, że uważa, iż wszystko i każdego da się kupić, jeśli tylko ma się wystarczającą ilość forsy.
Jakie jeszcze wady posiada? Hm, jest swego rodzaju... idiotą. Bynajmniej nie chodzi o to, iż jego IQ jest niskie, bo inteligencją może się pochwalić. Chodzi bardziej o pewne schematy zachowań, które dla innych osób mogą wydawać się co najmniej dziwne. Na przykład, gdy James jedzie sobie na wakacje gdzieś w cieplejsze strony, nigdy nie pomyśli, by wziąć ze sobą krem do opalania. Wie doskonale, że spali się zupełnie i już niejednokrotnie wyklinał na cały świat z tego powodu, ale i tak wciąż powtarza ten sam błąd, z każdego urlopu wracając czerwonym niczym krab po ugotowaniu. Londyńczyk lubi jednak najwyraźniej pogodę ignorować, nie tylko słoneczną. Wyobraź sobie, że spacerujesz po mieście, gdy nagle deszcz zaczyna padać tak intensywnie, iż wydaje Ci się, że widzisz ryby płynące obok Twojej twarzy. Każdy normalny człowiek w takiej sytuacji chowa się w najbliższym sklepie lub chociaż pod wiatą przystanku. Kirkland zaś... kompletnie owego faktu nie zauważa. Idzie sobie dalej, nie mając przy sobie nawet parasolki. Można powiedzieć, że do owego stanu pogody tak się przyzwyczaił, że obecnie nie robi mu już nawet różnicy czy pada czy nie. Najwyżej naciągnie kaptur bardziej na głowę, bo nie posiada czegoś takiego jak parasol. Słonko omówione, deszcz też.. Ah, śnieg! Tak, trzeba o tym wspomnieć. James lubi ten zimny puch, aczkolwiek... autentycznie się go boi. A przynajmniej można tak wywnioskować po jego zachowaniu. Gdy tylko zaczyna padać, Anglik wybiega na ulice, lepi bałwany na środku drogi i cieszy się jak głupi. Ale równocześnie odwołuje wszystkie spotkania, zamyka szkoły i urzędy, odwołuje loty, a kto chciałby skorzystać z metra czy autobusów - nie ma co liczyć, nieczynne. Najwyraźniej nie wie też, że dach samochodu trzeba odśnieżyć, nim się nim pojedzie na miasto, więc w czasie zimy można zauważyć na ulicach Londynu takie duże, białe kupki jeżdżące po drogach (jeśli w ogóle dadzą radę wyjechać, bo brak zimowych opon przeszkadza podczas wyjeżdżania pod górę, przez co nawet starsze babcie są szybsze niż auta).
Mimo to, nie licząc tych drobnych idiotyzmów, James jest osobnikiem inteligentnym. I choć można odnieść inne wrażenie patrząc na stan londyńskiej edukacji, nie można dawać się zwieść pozorom. On po prostu uważa, że nie potrzebna mu jest wiedza ogólna ani jakieś tam informacje o innych państwach. Po co? Anglik ma wszystkich w dupie. Wie to, co wiedzieć musi i ową wiedzę wykorzystuje jak najlepiej. Prócz tego, lubi czytać. Gustuje przede wszystkim w kryminałach i bardzo ceni sobie twórczość Arthura Conana Doyle'a oraz Agathy Christie (wciąż się nie może zdecydować czy woli Sherlocka czy Poirota). Rzecz jasna, zaczytuje się także w serii Joanne Kathleen Rowling. Gdy w wolnym czasie nie zagląda w książki, wybiera się do swoich muzeów lub parków. Zawsze go to relaksuje, choć ilość turystów bywa irytująca.
Nocą zaś Jamesa można znaleźć w przydrożnym pubie lub jakimś klubie. Potrafi tam bawić do rana, pijąc piwo litrami i zachowując jasność umysłu chociaż w stopniu minimalnym. Musisz bowiem wiedzieć, że w porównaniu do Arthura, chłopak ma dużo mocniejszą głowę do picia, aczkolwiek daleko mu do Słowian. Często też wtedy zaczyna się popisywać swoim talentem wokalnym, wśród śmiechu i wiwatów reszty towarzystwa, ponieważ James nie tylko wygląda jak punk - on nim jest. Umie więc zarówno śpiewać jak i grać na gitarze, czym chwali się dosyć często.
Co by tu jeszcze o nim napisać? Jest arogantem i snobem, który prawdziwe oblicze chowa za maską dżentelmena, szczerze się za niego uważając. Najłatwiej określić go jako taką rozrywkową wersję Arthura, który dużo częściej daje się ponieść swojej naturze;

Relacje z innymi państwami:
Anglia - starszy brat Jamesa, którego to jest stolicą. Jak łatwo można się domyślić, dogadują się wręcz wyśmienicie. Jest to spowodowane głównie tym, że z charakteru są bardzo do siebie podobni, choć Londyńczyk częściej swoje cechy uzewnętrznia. Co zaś do samej relacji, oboje naprawdę się lubią, spędzając ze sobą dosyć dużo czasu. Chłopak jest także dumny ze swojej rangi, jaką to Anglik mu przydzielił. Sam blondyn zaś rozpieszcza Jamesa dużo bardziej, niż inne miasta i jest ślepo przekonany, że ten nie ma żadnych wad (choć tych jest dosyć dużo, co widać na każdym kroku), w tym samym czasie widząc tysiące nieprzyjemnych cech w stolicach innych krajów;

Szkocja - choć Wielka Brytania jest owocem unii szkocko-angielskiej, a sam Londyn to stolica wszystkich części składowych, to James nie czuje ani trochę szacunku do tego osobnika. Mimo wszystko, państwem przewodzi Arthur, a wraz z nim on sam! Szkocja, chcąc - nie chcąc, jest od decyzji Londynu w pewien sposób uzależniony, co niebywale chłopaka bawi;

Walia - jeden z tych, którzy dali się podbić Arthurowi, więc sytuacja ma się bardzo podobnie jak w przypadku Szkocji, z tym wyjątkiem, że Walia ma jeszcze mniej do gadania. Tak, dobrze myślisz. James jest rozpuszczonym gnojkiem, który z gównem zmiesza każdego komu w życiu coś nie wyszło. Aczkolwiek księżną Dianę lubił;

Irlandia Północna - ostatni kawałeczek Wysp Brytyjskich, do którego James ma identyczne podejście jak do całej reszty. Skoro owa osóbka podporządkować się dała, to na szacunek Londynu nie zasługuje;

Irlandia
- cholerstwo, które jako jedyne pozostało na wolności. Ale to się jeszcze zmieni! W końcu i Irlandia zostanie częścią Wielkiej Brytanii!;

Brytania - kochana mama, choć James niewiele już ją pamięta. Szkoda też, że dała sobie narobić dzieciaków nie z jednym, a z kilkoma facetami. Poza tym, to po niej wszyscy Kirklandzi mają Brwi;

Starożytny Rzym
- ojciec Jamesa. Założył go jako osadę Londinium za czasów, gdy postanowił Brytanię podbić. Potem jednak stwierdził, że obrona jego własnej stolicy jest ważniejsza i, zostawiając rozpierdol i wiele dzieciaków, wrócił do siebie. I nigdy już nie wrócił. Nie tak powinien zachowywać się ojciec, prawda? Nic więc dziwnego, że Jamesa owy osobnik zbytnio nie obchodzi, ani też nie chwali się na każdym kroku, że był on jego "tatusiem";

Wyspy Kanaryjskie - o, a do niej Londyn bardzo lubi przylatywać na wakacje. Mimo iż to hiszpańskie cosik (choć już nauczył się nie mówić tak w obecności żadnego Kanaryjczyka), w jego mniemaniu nigdzie nie można lepiej wypocząć niż na Gran Canarii czy Fuerteventurze. Bawi go jednak nieobeznanie Kanarki z technologią i jej problemy ze zwykłym włączeniem komputera;

Gibraltar
- angielski skrawek Hiszpanii. Gdy w wakacje Londyn nie wybrał się na Kanary, możecie śmiało szukać go tutaj. Ciepłe, przyjemne miejsce, a w dodatku jak bardzo przypominające mu rodzinne miasto! Z owym zaś osobnikiem James się szczerze przyjaźni, choć lekko go bawi to niesamowite przywiązanie i oddanie Gibraltaru wobec Arthura.

Niemcy - naprawdę za tym osobnikiem nie przepada, a pięści samoistnie mu się zaciskają na jego widok. Wiadomo, były różne wojny, aczkolwiek najbardziej James nie może mu wybaczyć bombardowania za czasów drugiej wojny światowej;

Francja
- a żeby go psia mać, jasna cholera! Irytujący i zboczony osobnik, za którym James nie przepada. Cóż się dziwić? Konflikt między Anglikami a Francuzami sięga wielu lat wstecz, co jest ogólnie wiadome;

Paryż
- francuska stolica, z którą James ma wręcz identyczną relację jak Arthur z Francisem. Zawiść i rywalizacja. Dodatkowym zapalnikiem jest jeszcze fakt, że w tym przypadku Kirkland ma do czynienia z płcią przeciwną, co rodzi wiele ciekawych sytuacji. Koniec końców, chłopak nie może się powstrzymać, by Francuzce w jakikolwiek sposób dogryźć;

Polska - tania, ale jakże skuteczna, siła robocza. Londyn bardzo sobie ceni polskich pracowników, ale jakoś nigdy nie pomyśli, że skoro robią szybciej i lepiej, to mogliby i większe wynagrodzenie dostawać. Po co, skoro się nie skarżą? James się nie przyzna, ale podziwia inteligencję Feliksa oraz jego obeznanie w różnych tematach i dziedzinach;

Ludy Afrykańskie - można by powiedzieć, że James traktuje ich wszystkich jako tanią siłę roboczą. Nie jest to do końca prawda... W oczach Londynu oni wciąż są zwykłymi niewolnikami. Nie wierzysz? Przyjedź sobie do niego i odwiedź posiadłość jakiejś bogatszej, angielskiej rodziny, a przekonasz się na własne oczy!;

Indie - a jego ludzi Londyn uważa wręcz za plagę. No niby z początku sam chciał, by przyjechali i pracowali za możliwie najniższą płacę, ale choć był to naprawdę dobry interes, obecnie jest ich już ZBYT dużo. W dodatku panoszą się jakby byli u siebie, co naprawdę Kirklanda irytuje. Obecnie ten kombinuje, jak najlepiej wywalić ich ze swojego podwórka;

Ciekawostki:
- Słyszeliście o nawiedzonych domach? Zwykle tak się mówi o tych opuszczonych i trochę zaniedbanych. W Londynie spotkasz takie co kilka kroków. Idziesz sobie spokojnie chodnikiem, by zrobić zakupy w najbliższym sklepie, z jednej strony mając ruchliwą ulicę, a z drugiej takie trzy rozwalające się domy, gdzie z okien cieszy oczy widok nieba, gdyż dach już dawno uległ degradacji. Wyburzyć? Po co~ Przynajmniej kolejna atrakcja turystyczna jest! I może ktoś kupi?;
- Imię James jest nawiązaniem do pałacu św. Jakuba (St. James's Palace), który jest jednym z najstarszych pałaców w Londynie oraz do imienia ojca Harry'ego Pottera, tytułowego bohatera serii książek J. K. Rowling, natomiast imię William odnosi się do Williama Shakespeare'a i Wilhelma I Zdobywcy;
- Wielki smog londyński utrzymywał się w Londynie od 5 do 9 grudnia 1952 roku i został utworzony z wyemitowanych do atmosfery gazów, pochodzących głównie z kominów mieszkań i fabryk oraz spalin samochodowych. Smog doprowadził do środowiskowej katastrofy oraz śmierci tysięcy Londyńczyków. Większość ofiar wielkiego smogu zmarła na skutek niewydolności płuc oraz hipoksji. Oprócz tego bardzo wysokie stężenie dwutlenku siarki w atmosferze prowadziło do silnych uszkodzeń układu oddechowego oraz trwałego uszkodzenia oskrzeli, które w konsekwencji zebrało śmiertelne żniwo wśród mieszkańców Londynu (dlatego też James cierpi na astmę, która jest odzwierciedleniem problemu z wciąż zanieczyszczonym, londyńskim powietrzem);
- Tamiza swojego czasu była jedną z najbardziej zanieczyszczonych rzek na całym świecie. Do lat 60., na skutek tych ogromnych zanieczyszczeń rzeka była całkowicie pozbawiona biocenozy. Dzięki akcji ratunkowej, po latach w Tamizie znów pojawiło się życie (w latach 90. w rzece żyło ok. 100 gatunków ryb);
- Sam Londyn jest jednym z najbardziej zanieczyszczonych miast Unii Europejskiej;
- W XVIII wieku Londyn stał się największym miastem Europy, prześcigając dotychczasowego lidera – Paryż. Już około 1700 roku Londyn liczył niemal 700.000 mieszkańców. W pierwszej dekadzie wieku XIX liczba Londyńczyków przekroczyła milion. Obecnie Londyn zamieszkuje ok. 8 174 100 osób;
- Podczas ogólnokrajowego spisu statystycznego w 2001 roku ponad 1% mieszkańców miasta podało jako religię Jediizm, zjawisko to znane jest jako Fenomen rycerza Jedi;
- Administracyjnie Wielki Londyn (Greater London) jest podzielony na 32 gminy (London boroughs) oraz autonomiczne City, z czego 12 oraz City of London tworzą Londyn Wewnętrzny (Inner London), a pozostałe – Londyn Zewnętrzny (Outer London). Najważniejsze (również ze względów historycznych) dzielnice to City of London i City of Westminster położone na północnym brzegu Tamizy, oraz Southwark i Lambeth na południowym brzegu;
- Londyńskie metro (ang. London Underground, zwane potocznie the Tube) jest najstarszym metrem na świecie. Pierwsi podróżni skorzystali z niego 10 stycznia 1863 roku z linii o nazwie Metropolitan, od której to do mowy potocznej weszło słowo "metro". Pomimo angielskiej nazwy "underground", wskazującej na podziemne położenie, jedynie ok. 45% długości tras znajduje się pod ziemią;
- Pod murawą stadionu Wembley w jej centralnym punkcie, na głębokości kilku metrów umieszczona została tzw. "kapsuła czasu" (ang. the time capsule) – stalowa, otwierana kula, w której zachowano na pamiątkę m.in. fragment murawy starego Wembley, nagranie DVD z finałowego meczu mistrzostw świata 1966 r., czy księgę zawierającą archiwum wszystkich meczów reprezentacji Anglii na starym stadionie;
- Mówi się, że stacja metra o nazwie Covent Garden jest nawiedzana przez ducha aktora, który został zamordowany w pobliskim teatrze;
- Globe Theatre (pol. Pod kulą ziemską) był teatrem działającym w Londynie w latach 1599-1642, założonym przez braci Richarda i Cuthuberta Burbage'ów. Jednym z udziałowców był William Shakespeare. Wystawiane były tam premiery jego utworów oraz sztuki Bena Jonsona i J. Webstera. Aktorami byli wyłącznie mężczyźni. Teatr został zbudowany w 1599 roku, po kłótni z właścicielem terenu, na którym stał poprzedni teatr, w którym wystawiał swoje sztuki Shakespeare - The Theatre. Spłonął w pożarze w 1613, odbudowano go w 1614 roku. Wskutek interwencji purytanów został zamknięty w 1642 roku, zburzono go dwa lata później. Budowla została zrekonstruowana według projektu firmy Buro Happold i otwarta w 1997 roku;
- W Londynie Tłusty Czwartek obchodzony jest we wtorek, tuż przed Środą Popielcową;
- Co zaś do świąt... James nie jest zbytnio religijny i nigdy nie był. Nie przeszkadza mu to jednak w celebrowaniu świąt... wszelkich religii;
- I tak na koniec, dla wszystkich fanek wyrazistego, brytyjskiego akcentu: James go nie posiada.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hiszpania
Admin
avatar

Liczba postów : 225
Age : 31
Skąd : Madryt

PisanieTemat: Re: Stolica Wysp Brytyjskich, bloody hell.   08.08.13 20:18

JAK DOBRZE ŻE NIE MA TEGO AKCENTU, KURDE JAK DOBRZE.
XD
Boli mnie to, że właśnie ja to muszę zaakceptować ale kto inny D:

Akcept kurde!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Stolica Wysp Brytyjskich, bloody hell.
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Pub 'Little Hell'
» Wielkie rody Westeros
» Przestrzeń Morska Żelaznych Wysp
» Highway to Hell
» Salzburg, stolica landu i park narodowy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Tego zawsze będzie ci brak... :: Ważne pierdoły. :: Ważne pierdoły. :: Karty postaci.-
Skocz do: