Tego zawsze będzie ci brak...

~ZAPAMIĘTAJ TEN CZAS~
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Coś pomarańczowego z tulipanami idzie, czyli coś od Holandii, a mianowicie Haga.

Go down 
AutorWiadomość
Haga



Liczba postów : 15

PisanieTemat: Coś pomarańczowego z tulipanami idzie, czyli coś od Holandii, a mianowicie Haga.   19.07.13 16:22

Miasto (stolica Hola namber tu): Haga

Imię i nazwisko: Juliana van Basten

Data urodzenia: Haga tak naprawdę została założona mniej więcej w XIV w, ale swoje jakby "urodziny" obchodzi 16 marca, bo tego dnia w roku 1815 zamieszkała tam rodzina królewska.

Wygląd: Haga jest dość drobną dziewczyną, która pomimo wysokiego taty, sięga mu może do ramienia? Mimo to nie przeszkadza jej to w niczym. Sobie dziewczyna i tak poradzi - jakoś. Włosy, długie sięgające jej mniej więcej pasa, przy tym są bardzo gęste, więc gdy robi sobie warkocza jest on dosyć gruby. Kolor ich trochę trudno określić, ale zdecydowanie jest to blond, a przeważnie w promieniach słońca jest o odcieniu słomianym, wieczorami złotawy, a w cieniu typowy jak ma Hol. Podobnie jak tata ma grzywkę - tylko, że ona tej grzywki nie stylizuje tak jak tata - opada jej ona swobodnie na czoło i sięga brwi, więc gdy ją tak perfidnie przyliże włazi jej do oczu. Jeśli już przy oczach jesteśmy - mają one wyraz spokojny co podkreśla ich błękitna barwa, ale tli się w nich także iskierka zadziorności i radości, bo Juliana jest typową 'cichą wodą', jednak o tym dopiero przy charakterze.
Na co dzień chodzi w zwykłej zwiewnej sukience, która obowiązkowo jest koloru pomarańczowego! Jednak czy idzie dosiąść konia, czy gdzieś w podobne temu rejony to nie obce jej założyć zwykłe, materiałowe czarne spodnie, do tego jakaś pomarańczowa bluzka z krótkim rękawem, tudzież na ramiączkach i gotowe~ Jednak przy mroźniejszych dniach lubi ubrać jakiś sweter - też pomarańczowy -otulić się nim i najchętniej nie wychodzić z domu, chyba, że przyjdzie brat to można go śnieżkami obrzucić.... A gdy idzie do rodziny królewskiej to przebierania i wybierania po szafach czegoś co będzie odpowiednie! A szafy ma może dwie? W jednej suknie na bale, bankiety, spotkania z rodziną królewską, oficjalne spotkania i tym podobne, zaś w drugiej takie typowe ubrania na miasto.

Charakter: Cóż to o Hadze powiedzieć można...? Jest ona dosyć dziwaczną osóbką. Niemal przy każdym zwykła się zachowywać inaczej to jest: Przy Holandii - przykładna, kochana córeczka, która jak rzep przyczepia się taty, zaś przy bracie już potrafi się czepić czegokolwiek, przy rodzinie królewskiej jak przykładna arystokratka, która przemyśli nim powie i zachowuje się jak dama, a przy obcych to też różnie to bywa. Jednak raczej dogada się z innymi, nie jest szczególnie odpychająca, chyba, że zajdzie się jej za skórę.
Swoje początki miała jako mała osada, przy zamku myśliwskim hrabiów holenderskich, była to też poniekąd "leśna polana hrabiego". Można przez to łatwo wywnioskować, że Juliana od małego szwędała się pod nogami hrabiów, ludzi, a zwłaszcza przy stajniach! Zadziora mała wtedy z niej była i gdy jej powiedziano, że nie może iść na polowanie z innymi, bo jest dziewczyną potrafiła związać włosy, przyciąć i schować jeszcze pod czapkę. Wszystko by móc na konia siąść i przemierzyć pola z innymi za jakimś zajcem - którego mało kiedy umiała dopatrzeć, bo wszystko wkoło było bardziej interesujące. Nie raz też znikała na całe dnie ganiając to tu to tam, a potem wracając do domu zakurzona, potargana i kilkoma kłosami słomy we włosach, a włosy w dodatku szybko jej odrastały po ścięciu. Z czasem tata zabronił jej ścinania i po prostu robił dwa warkocze by wygodniej jej było - choć i tak sobie nosem pokręciła, gdy tylko Hol zniknął z pola widzenia.
Z czasem gdy się rozwijała i w końcu uzyskała w 1806 roku prawa miejskie, a zaledwie 9 lat później zamieszkała tam monarchia, Juliana zmuszona była do zaczęcia zachowywania się jak należy. Oporna jak nikt była, ale w końcu nauczyła się jak trzeba ładnie się ukłonić, powiedzieć i prezentować się. Mimo wszystko zadowolona jest, w dzieciństwie ganianie po polu, później zmiana w jedną ze stolic kraju i do tego bardzo ważną, bo król u niej mieszka! Można czasem powiedzieć, że umie się wywyższać przy bratem - Amsterdamem - bo sądzi, że jest trochę bardziej ważna od niego, ale gdy trzeba to mając swój uroczy urok osobisty postara się i przy nim coś zdziałać. Ale.. to, że jest damą nie zmienia faktu, że wyrosła całkiem ze swojego wcześniejszego 'zachowania' - nadal nie boi się ubrudzić, ani łapać konia na polu.
Nie warto jej także denerwować, bo różnie to z nią bywa. Czasem wyjdzie do innego pokoju i pomęczy poduszkę, a czasem gdy przegniesz mocno pałkę z listka dostaniesz od niej. Podsumowując - małe to, uparte, zadziorne i zrobi wszystko by tylko móc zrobić swoje, ale przy odpowiednich osobach przytrzymać język za zębami potrafi.

Relacje z innymi państwami:

~ Rodzina:

Holandia: Tata, ukochany tata, którego męczy gdy tylko zauważy u niego papierosa... Ile to ona się nagada by tylko go zgasił. Czasem nawet wykorzysta, że ją tak mocno kocha i zacznie prawie płakać by tylko zgasił tego papierosa, gdy tylko to zrobi znów zachowuje się jak wcześniej i od razu go też przytula. Bardzo nie lubi gdy ktoś w jej obecności pali, a zwłaszcza jak tata - bo przecież niszczy sobie zdrowie!

Amsterdam: Starszy brat, którego ona nie rozumie. Zafarbował włosy na czarno? I po co? Często się z nim podroczy - a dokuczanie mu jakoś jej nie wychodzi i to on zazwyczaj umie jej odpowiedzieć bardziej wrednie niż ona mu. Mimo tego, że się droczą i tak go lubi, bo to przecież rodzina, a rodziny się nie wybiera. Ma nadzieje, że w razie kłopotów brat będzie skory jej pomóc - Choć woli nie doprowadzać do kłopotów, bo zapewne prędzej tata przyjdzie niż ten burak. Ale i tak tego buraka kocha.

Luksemburg i Belgia: Wujo i ciocia, czasami nie wie jak się ma przy nich zachować i woli poobserwować niż udzielać się w rozmowach. Choć ciocia Belgia umie ją łatwo przekupić - gofry. Takie dobre to tylko u cioci Bel!

Inni:  

Miffy: Króliczek tatusia. Jest taka kochana, mięciutka i urocza. Gdyby Juliana mogła trzymałaby ją ciągle u siebie, głaskała, karmiła i zajmowała się, ale, że jest to króliczek taty to nie bardzo może.

Nazaret/Betlejem/Juigalpa/Warszawa: tak zwane miasta partnerskie. Zapoznała się z nimi jakiś czas temu i całkiem polubiłą, choć sama nie wie czasem co ma myśleć o nich. Czasem się bardzo fajnie da dogadać, czasem któreś potrafi mieć muchy w nosie czego Haga nie do końca rozumie, ale okeeeej... Niech sobie są, niech sobie przyjadą od czasu do czasu gdy jakieś są sprawy do obgadania, ale co za dużo to nie zdrowo, prawda?

Kanada: Bardzo cicha osoba, mało zauważalna przez innych, ale miła. Pamięta jak pomógł jej tacie, więc Juliana nie ma nic do niego i nawet pomaga od czasu do czasu tacie zbierać tulipany dla niego.

Hiszpania: Osoba, której całkiem Juliana nie rozumie. Gdy on jest w pobliżu to jest dosyć głośno... a oprócz tego, nawet gdy go obserwuje próbując zrozumieć w jakiś sposób jego personę to... Ni cholery. W dodatku Holandia go nie lubi, to Haga tym bardziej czasem nie wie jak się za chować, więc milczy na boku i się patrzy.

Ameryka(poznany już na cb jakby co): Obserwowała go głównie, niż rozmawiała - coś po Holu ma - i w sumie uważa go za uśmiechniętą przyjazną osobę. Takie odniosła wrażenie po pierwszym no i dość krótkim spotkaniu z nim.

Ciekawostki:

~ Lubi zwierzęta, więc także gdy jakiemuś małemu króliczkowi, kotkowi, ptaszkowi coś się dzieje to bardzo chętnie się nim opiekuje.
~ Całkiem ładnie umie rysować, ale to musi nad tym przysiąść i skupić się bardzo.
~ Podoba jej się kaligrafia dlatego gdy ma trochę wolnego czasu to sobie bierze różne wzory pisma i próbuje, a później gdy ma coś ładnie podpisać to jest nawet czasem w szoku, że jej wyszło!
~ Pod 'szatą' damy, która większość czasu może spędzać z rodziną królewska, albo na jakich takich rzeczach jak teatry, opery, książki i tym podobne potrafi jakiegoś dnia ubrać się w zwykłe spodnie i gonić konia po polu, bo jej uciekł... Nadal ma coś z dziecka.
~ Bardzo dba o włosy, które zawsze wiąże w jeden warkocz związany pomarańczową wstążką lub gumeczką.
*a teraz coś o mieście*
~ Amsterdam jest stolicą konstytucyjną, a Haga administracyjną. Przez co rodzina królewska, osobistości i ważne urzędy państwowe znajdują się w Hadze.
~ Haga stanowi wiodący ośrodek naukowy i kulturalny, główne ośrodki to: Królewska Akademia Sztuki, Biblioteka Królewska i Królewskie Konserwatorium Muzyczne.
~ Co do gospodarki znajduje się tam duży port rybacki mający wpływ na handel i rozwój gospodarczy.
~ Haga ma wiele zabytków, które bardzo warto zobaczyć takie jak:
XIII- wieczną gotycka Salę Rycerską.
Mauritshuis - muzeum sztuki, które posiada wiele cennych dzieł np. Rembrandta, oraz wielu innych artystów flamandzkich.
"Mesdag Panorama" – obraz o rozmiarach 15 m wysokości na 130 m długości, przedstawiający wybrzeże nad Morzem Północnym, Hagę i Scheveningen.
Pałac Królewski.
Pałac Pokoju.
Oraz wiele innych~ <3 *userka by umarła z zachwytu jakby mogła tam pojechać ;_; *

Tego by było na tyle... I przepraszam, że tak długo nie dawałam kp. A avek poprawię, bo nie mam skanera, a takie zdjęcie komórką jest lipne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kanada
Admin
Kanada

Liczba postów : 118
Age : 24
Skąd : Ottawa

PisanieTemat: Re: Coś pomarańczowego z tulipanami idzie, czyli coś od Holandii, a mianowicie Haga.   22.07.13 12:43

~AKCEPT~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wakacyjny-oboz-aph.forumpolish.com
 
Coś pomarańczowego z tulipanami idzie, czyli coś od Holandii, a mianowicie Haga.
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Tego zawsze będzie ci brak... :: Ważne pierdoły. :: Ważne pierdoły. :: Karty postaci.-
Skocz do: